Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TOP. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TOP. Pokaż wszystkie posty

17:00

top 10 skoczków z największą ilością pkt w danym sezonie

top 10 skoczków z największą ilością pkt w danym sezonie


punktacja za poszczególne miejsca



Zmiany, zmiany i jeszcze raz zmiany. Gdyby ktoś po raz pierwszy obejrzał skoki w 1980 roku, a kolejny konkurs dopiero w 2018 roku, zdziwiłby się i to znacząco. Skoki narciarskie ewoluowały na przestrzeni lat. Od sezonu 1993/1994 obowiązują nowe zasady przyznawania punktów za poszczególne miejsca. Jak prezentuje się 10, tych którzy w danym sezonie zgromadzili największą ilość punktów? Przyznam szczerze, że rywalizacja była zacięta i na wysokim poziomie. Dla przykładu do składu, nie załapał się Stefan Kraft, który w sezonie 2016/17 zgromadził 1665 punktów. Oczywiście porównywanie sezonów, nie jest zbyt obiektywne. Różna ilość konkursów, Igrzyska Olimpijskie i inne imprezy docelowe, mają na ilość punktów ogromny wpływ. W każdym razie: Zapraszam do klasyfikacji, która swoją drogą zajęła sporo czasu i nerwów.

fot: skijumping.pl

10. Janne Ahonen (1695 pkt)
Na dziesiątym miejscu znalazł się dwukrotny zdobywca kryształowej kuli. Każdy ze świata skoków słyszał o Finie i jego rywalizacji z Adamem Małyszem. W sezonie 1998/1999 zdobył 1695 punktów, wygrywając zawody 6-krotnie. Na drugim stopniu podium zameldował się 7-krotnie. Nie wystarczyło to jednak na wygranie klasyfikacji generalnej. Janne Ahonen w tym sezonie musiał uznać wyższość Martina Schmitta. W sezonie 98/99 zawody odbyły się 22-krotnie.


fot:skijumping.pl


9. Janne Ahonen (1715 pkt) 

Na miejscu dziewiątym znalazł się Janne Ahonen, który w sezonie 2004/2005 zdobył kryształową kulę, wygrywając aż 12 razy. Oprócz tego 3-krotnie zameldował się na miejscu drugim. Wygrał Turniej Czterech Skoczni, uznając wyższość rywala w tylko jednym z czterech konkursów. Janne był liderem od pierwszego do ostatniego konkursu. Myślę, że dalszy komentarz będzie zbędny



fot: sportowefakty.pl
8. Severin Freund i Peter Prevc (1729 pkt)
Sezon  2014/2015 z pewnością przeszedł do historii za sprawą tych dwóch panów. Rywalizacja o kryształową kulę była niezwykle zacięta do samego końca. Ostatecznie Severin Freund i Peter Prevc zgromadzili identyczną ilość punktów.  Rzeczą, która spowodowała, że to Niemiec, a nie Słoweniec mógł na kominku postawić nagrodę za cały sezon, była ilość wygranych konkursów. W tej klasyfikacji Freund okazał się być bezapelacyjnym zwycięzcą. Warto dodać, że Severin i Peter osiągnęli tę ilość punktów w odpowiednio 29 i 31 występach.
fot: asp-sport.com

7. Martin Schmitt (1753 pkt)
17, tyle razy Martin Schmitt znalazł się na podium w sezonie 1998/1999. Gdybym powiedziała, że pamiętam jakby to było wczoraj, to bym kłamała. Z pewnością był to ekscytujący sezon, którego nie miałam możliwości obejrzenia. Strony internetowe jednak nie chcą współpracować i podać mi wystarczającej ilości suchych faktów, aby coś z nich skleić. Zawody wliczające się do klasyfikacji generalnej odbyły się 30 razy ( o ile nie pomyliłam się w liczeniu).


fot;sport.pl


6. Thomas Morgenstern (1757 pkt)
26 występów tyle wystarczyło, aby "Morgi" zdołał uzbierać 1757 punktów w klasyfikacji generalnej sezonu 2010/2011. Thomas aż w 16 zawodach stawał na podium, w tym 7-krotnie na pierwszym stopniu.  Ten sezon zdecydowanie należał do Austriaków.  Kryształową kulę i wygraną w Turnieju Czterech Skoczni zgarnął Morgenstern. Mała Kryształowa Kula przypadła Gregorowi Schlierenzauerowi.  Austria jako drużyna zdominowała także Puchar Narodów i FIS Team Tour.

fot:skijumping.pl

5. Simon Ammann (1776 pkt)

1776 punktów, niektórzy z nas w ciemno powiedzieliby, że z takim dorobkiem punktowym Simon zgarnął Kryształową Kulę. Szwajcar w sezonie 2008/2009 startował 27 razy,  w tym na podium zameldował się 17 razy. Zawody wygrał 5-krotnie. Simon punktował we wszystkich zawodach, nie wystarczyło to jednak na odniesienia zwycięstwa w klasyfikacji generalnej. W ostatecznym rozrachunku musiał uznać wyższość Austriaka, Gregora Schlierenzauera.

fot:skijumping.pl

4. Thomas Morgenstern (1794 pkt)

Na liście ponownie znalazł się Thomas Morgenstern, który wygrał także klasyfikację generalną w sezonie 2007/2008. 27 startów, tyle zajęło Morgiemu zdobycie tej ilości punktów. 10 razy odniósł zwycięstwo, 3-krotnie stawał na drugim stopniu podium, natomiast na najniższym stopniu podium meldował się dwukrotnie. W tym zastawieniu Thomas, niestety, znalazł się poza podium. Z ciekawostek dotyczących tego sezonu, można wspomnieć, że Aleksiej Korolow i Martin Mesík piętnastokrotnie nie przebrnęli kwalifikacji. ( trochę nie na temat, ale tylko trochę)

fot:asp-sport.com

3. Martin Schmitt (1833pkt)

Na najniższym stopniu podium witamy Martina Schmitta, który zawsze będzie kojarzył mi się z Milką ( a nie jakieś Wellingery, żart oczywiście).  29 konkursów, 17 z nich Niemiec zakończył na podium. Zwycięstwo odniósł 10-krotnie. W sezonie 1998/1999 nie tylko triumfował w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Zdobył także małą kryształową kulę za Puchar Świata w lotach. Rywalizacja pomiędzy nim a Janne Ahonenem trwała do samego końca.

fot: skijumping.pl
2. Gregor Schlierenzauer (2083 pkt)
Czy jest to możliwe, aby w 27 konkursach z rzędu nie wypaść z czołowej dziesiątki? Można, a Gregor Schlierenzauer jest na to doskonałym przykładem. Co więcej tylko 2 razy był niżej niż na miejscu 5. W ciągu tego sezonu 20 razy zameldował się na podium. Usłyszał hymn kraju aż 13 razy.  Deklasacja to chyba właściwe słowo. Sezon 2008/2009  już minął i nie wróci. Dla lepszego wyobrażenia dodam, że Schlieri zdobył więcej punktów w tym sezonie (2083 pkt) niż cała reprezentacja Niemiec, dla której punkty zdobywało 12 zawodników. Różnica wcale nie należy do najmniejszych, Gregor miał prawie 250 punktów więcej.


fot: sport.tvp.pl (Getty)

1. Peter Prevc (2303 pkt)
Miejsce pierwsze przypadło najstarszemu z braci Prevc. Po sezonie, w którym tak nie wiele zabrakło do kryształowej kuli, Peter postanowił zgarnąć wszystko dla siebie. Zwyciężył w Turnieju Czterech Skoczni, Pucharze Świata w lotach i klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. W 29 konkursach Słoweniec odnosił zwycięstwo 15 razy. Do tego jeszcze 7-krotnie znajdował się na podium. Tylko raz wypadł z czołowej 10, zajmując 11- miejsce. Nad drugim w klasyfikacji zawodnikiem (Severinem) uzyskał 813 punktów przewagi. Na dobrą sprawę Peter mógł nie brać udziału w 8 zawodach, a i tak zdobyłby kryształową kulę, nawet jeśli Freund wygrałby wszystkie. Niewiarygodne, nie wiem czy można znaleźć słowo, które lepiej opisałoby wyczyn Prevca. Czuję, że na drugi taki sezon będziemy musieli jeszcze sporo poczekać, aby ktoś zbliżył się do granicy 2300 punktów.

Klasyfikacja od sezonu 1993/1994 do 2017/2018 za nami. Zaskoczeni? Żadnego Polaka w rankingu, przecież zwyciężali tak zwane "Generalki', niestety ta ilość okazała się zbyt mała. Ale przecież skoczkowie rywalizują od dawien dawna. Specjalnie dla was przygotowałam drugi ranking. Pewnie wielu z was zastanawia się, jak wyglądała punktacja przed sezonem, którego zwycięzcą został Espen Bredesen. Dla nas to także pozostaje zagadką. W punktowaniu całego sezonu zabrakło niemieckiej precyzji ( reklama samochodu, ale nie pamiętam którego)  i kobiecej ręki. Postaram się jak najlepiej wyjaśnić zasady, które panowały w danym sezonie.  A teraz lecimy ( jak Johannson na mamutach)  z zestawieniem.

Wspomnę tylko, że punkty były przyznawane wobec nieco innej punktacji.( zdjęcie obok) W konkursie punktowało tylko 15 zawodników.


 
1. Ari-Pekka Nikkola (289 pkt)
fot:berkutschi.com
Po bardzo długiej analizie sezonu 1989/1990 rozgryzłam o co w nim chodziło. Punkty przyznawano tylko 15 najlepszym skoczkom w konkursie. ( Tabela ze szczegółową rozpiską na końcu posta). Zawody odbyły się 25 razy. Ari-Pekka Nikkola nie punktował w tylko dwóch z nich. Podliczając wszystkie punkty za miejsca, wychodzi, że Fin powinien mieć 298 punktów, a nie 289. Początkowo dałam się na to nabrać i liczyłam po kilka razy, sporządzając miliardy tabel i używając tysiące różnych kalkulatorów. Faktycznie Nikkola zdobył łącznie 298 punktów, ale w cyklu "szwajcarskiej trójki" najgorszy z trzech wyników, nie był uwzględniany do klasyfikacji generalnej. To spowodowało tę różnicę, Ari-Pekka najgorzej wypadł plasując się na 7 miejscu. Dlatego od 298 punktów należy odjąć 9, tym magicznym sposobem rozwiązaliśmy zagadkę sezonu 1989/90. Dla porównania dodam, że teraz Fin nazbierałby 1230 punktów.



fot: alamy

2. Matti Nykänen (282 pkt)

Lecimy dalej z Fińską dominacją. Z moich analiz wynika, że sezon 1987/1988 został podzielony na dwie części. Jedna do tak zwanego "Szwajcara" i druga, w której skład wchodził "Szwajcar" i pozostałe konkursy. Do klasyfikacji generalnej zaliczano 12 najlepszych startów w sezonie, odpowiednio 7 z pierwszej części i 5 z drugiej. Podczas całego sezonu "Latający Fin" stawał na podium 12 razy, ale punkty z 2 miejsca nie zasiliły dorobku Nykänena. Ciężko jest porównać ile punktów zgromadziłby podczas całego sezonu przy obecnych zasadach. Skoczkowie odpuszczali sporą ilość konkursów. Ale z drugiej strony, wcale się nie dziwię. Kto chciałby rywalizować w konkursie, za który nie miałby punktów do klasyfikacji generalnej? Wydaję mi się, że Matti wolał przygotować się do Olimpiady w Calagary, w której swoją drogą dwukrotnie triumfował. Nad drugim w klasyfikacji generalnej miał prawie 100 punktów przewagi.

legendysportu.blogspot.pl

3. Matti Nykänen ( 277 pkt) Na trzecim miejscu znalazł się 4-krotny triumfator klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, oprócz niego dokonał tego Adam Małysz i na tym zamykamy to elitarne grono. Pozwolę sobie uchylić rąbka tajemnicy i zdradzić Wam, że na tej liście zobaczycie jeszcze Fina, który po zakończeniu kariery, zajął się śpiewaniem. Sezon 1982/1983 był zbliżony w formule do tego z 87/88. Różniły się umiejscowieniem szwajcarskich konkursów w kalendarzu. Tak jak poprzednio sezon został podzielony na 2 partię od początku do "Szwajcara" włącznie i reszta do końca. Z pierwszej części zaliczano 7 konkursów, w których Nykänen zdobył 157 pkt, a w drugiej części (5 najlepszych wyników) 120 punktów.

4. Toni Nieminem (269 pkt)
fot: hikipedia.org


4 pierwsze miejsca i 4 Finów, tym razem na miejscu 4 uplasował się Toni Nieminem. Sezon 1991/1992 nie był dzielony. Na ilość punktów w "generalce" składały się wszystkie zawody, w których punktował dany zawodnik. Nieminem zdobył punkty/ wystartował w 14 z 22. Na podium zameldował się 11 razy. Jeśli chodzi o sezon 91/92 na próżno szukać polskiego akcentu. W tym sezonie nie mieliśmy żadnego punktującego zawodnika. Mając być szczera, definitywnie preferuję aktualną formułę.
 


5. Horst Bulau i Andreas Felder (260 pkt)
fot: olympic.ca

Zacznijmy od tego, że panowie nie zdobyli identycznej ilości punktów w tym samym sezonie. Andreas Felder wygrał klasyfikację generalną sezonu 1990/1991. Sezon nie był podzielony na części, a końcowa ilość punktów, była zgodna ze stanem faktycznym. Austriak odniósł zwycięstwo 7 razy. Przejdźmy teraz do Kanadyjczyka, który w sezonie 1982/1983 uległ jedynie Finowi, Mattiemu Nykänenowi. Wracamy do tamtej formuły, czyli w skrócie : Sezon ma 2 partie; od początku do "Szwajcara" włącznie i reszta. Bulau triumfował również 7 razy. Było to jednak niewystarczające na pokonanie "Latającego Fina".
 


6. Matti Nykänen (250 pkt)
fot: mtv.fi



I znowu wracamy do kombinowania jak koń pod górkę, jakby nie można było tego wszystkiego ujednolicić. Ale co ja mogę? W każdym razie wygląda na to, że sezon został podzielony na 2 części, jedna do konkursów z Sapporo włącznie i druga od Vikersund do końca. Z pierwszej partii uznawano 5 najlepszych wyników, a z drugiej 6.  Fin triumfował 7 razy, a nad drugim w klasyfikacji generalnej Ernstem Vettorim miał 18 punktów przewagi.
 




7. Jan Boklöv (247 pkt)
fot:sl.wikipedija.org


  Szwed wziął udział w 18 z 23 zorganizowanych konkursach. Jest jedynym reprezentantem Szwecji w skokach narciarskich, który zdobył nagrodę zwieńczającą cały sezon. 8 razy znalazł się na podium w tym 5 razy na miejscu pierwszym. W sezonie 1988/1989 do klasyfikacji wliczane były wszystkie zawody, w których punktował zawodnik, czyli znalazł się na miejscu od 1 do 15. (Wydaje mi się, że o tym nie wspomniałam. To jeszcze się poprawi.) Jan miał 55 punktów przewagi nad drugim Jensem Weissflogiem. Jeśli wydaje wam się, że kiedyś już słyszeliście o tym Szwedzie to podpowiem, że to on zapoczątkował skakanie stylem "V". Teraz wszystko powinno stać się jasne. Co tutaj można jeszcze dodać : I cóż, że ze Szwecji.


8. Ernst Vettori (239 pkt)
fot:pinterest

  Formuła z 1989/1990 powtarza się po raz kolejny, tym razem za sprawą Ernsta Vettoriego. Zdobył łącznie 245 punktów. Zastanawiacie się pewnie, dlaczego piszę, że 245, skoro wyżej napisałam, że 239. W tym sezonie obowiązywało odrzucenie najgorszego występu z cyklu" szwajcarskiej trójki". Austriak na podium stanął 6-krotnie. A startował w 20 konkursach. Wbrew pozorom rywalizacja pomiędzy zawodnikami była widoczna chociażby patrząc na ilość zawodników z tego sezonu w rankingu 10 skoczków z największą ilością punktów w danym sezonie. (w sumie 3)



fot; skoki-narciarski.pl
9. Hubert Neuper (238 pkt)

  Został pierwszym triumfatorem klasyfikacji generalnej w Pucharze Świata. W skład dorobku Neupera wchodziły punkty z łącznie 13 konkursów. Sezon 1979/1980 został podzielony na 2 partie. 1 część ze "Szwajcarem" włącznie i reszta. Z 1 części przyznawano punkty za 7 najlepszych wyników, a z drugiej za 6. Austriak na podium znalazł się 11 razy, w tym 3 razy wspinał się na jego najwyższy stopień.



10. Andreas Felder (236 pkt)


fot:olympia.at
Ostatnim z 10 wspaniałych jest po raz kolejny Andreas Felder. 236 punktów wystarczyło mu tylko na zajęcie 3 miejsca w klasyfikacji generalnej. Austriak nie brał udziału w turnieju szwajcarskim, więc nie miał problemu z odliczeniem najgorszego występu z ilości punktów. Na podium stanął  7 razy. (Za dużo siódemek jak na jeden ranking). 3-krotnie okazywał być się najlepszym.w "generalce" musiał uznać wyższość Ariego-Pekki Nikkoli i swojego rodaka,Ernsta Vettoriego.


Źródła: wikipedia.org
informacja własna
skokinarciarskie.pl

17:08

Top 10 najbardziej "egzotycznych" skoczków

Top 10 najbardziej "egzotycznych" skoczków

fot.skisprungschanzen.com
Skoki narciarskie to nie tylko Polska, Norwegia, Austria czy Słowenia. Są wszędzie, nawet w najdalszych zakątkach świata. Wystarczy tylko chcieć, aby zacząć je trenować. Nie ma żadnych ograniczeń. No dobra... są, bo jednak zasad fizyki oszukać się nie da. W każdym razie skoki narciarskie docierają wszędzie :)

1. Ugarte Gossens
Skoki narciarskie w Chile? Włodzimierz Szaranowicz w jednej ze swoich transmisji sprzed wieku wspomniał o przedskoczku pochodzącym z Chile. W miejscowości San Carlos de Barlioche przez 5 lat (1945-1950) istniała skocznia narciarska, której punkt konstrukcyjny wynosił 20 m. Na próżno jednak szukać więcej informacji na temat Ugarte Gossensa. Dla niektórych chilijski skoczek, może być jak jednorożec albo woźny z mojej szkoły, niby był/jest jednak nikt nie widział i nie słyszał.

2.Anders Beisvag
Wiki Ski Jumping Manager
 Jednym z pierwszych czarnoskórych skoczków narciarskich był Anders Beisvag. Kolumbijczyk został adoptowany, mając 2 lata przez pewną   norweską rodzinę. “Skoki zacząłem trenować przypadkiem. Po prostu pewnego dnia w szkole rozdano nam kwestionariusze dotyczące zajęć
sportowych. Wpisałem skoki bo mnie fascynują. Później rozpocząłem treningi i już poszło" - opowiada Beisvag. W 2006 roku wziął udział w zawodach Lotos Cup w Zakopanem, gdzie na skoczni K-85 zajął 12 miejsce. Anders za cel numer 1 postawił sobie dobry występ na Mistrzostwach Świata w 2011 roku w Oslo. Ostatecznie Anders Beisvag nie wystąpił na nich. A szkoda... Jednak rywalizacja o miejsce w składzie z Tomem Hilde, Andersem Jacobsenem czy Andersem Bardalem byłaby niesamowicie trudna. W każdym razie, występ Andersa Beisvaga mógłby być niezapomnianym występem w historii MŚ. Niestety musi się zadowolić kilkoma wstawkami w artykułach.

3. Dustan Odeke
wikipedia.pl
Ojciec Dustona był dyplomatą w Belgii. To właśnie tam Ugandyjczyk dowiedział się o skokach narciarskich od swojego przyjaciela. Na początku lat 90 wyjechał do Oslo na studia. Rozpoczął regularne ćwiczenia i treningi, startował także w nieoficjalnych zawodach.  W czasie treningów regularnie uzyskiwał odległości powyżej 50 m, przyjmuje się jednak, że jego rekord życiowy wynosi 50m. Jest to jednocześnie rekord Ugandy, a także całej Afryki.W 1992 w Scheidegg wystartował jednak w pierwszej serii pierwszej w historii edycji mistrzostw krajów nizinnych w skokach narciarskich, po skoku na odległość około 30 metrów upadł i doznał kontuzji. A teraz bądźmy szczerzy, ile razy wspomniał o tym któryś z komentatorów? Ale za to wszyscy wiemy, co stało się w Sarajewie z Ulagą...


4.Tomas Cano
flagi.sklep.pl
Jeden z niewielu skoczków, uwzględnionych w tym poście, o których jesteśmy w stanie znaleźć więcej niż kilka zdań. Urodził się w Hiszpanii, którą reprezentował przez znaczną część swojej kariery. Jest rekordzistą Andory oraz byłym rekordzistą Hiszpanii w długości skoku. W reprezentacji zadebiutował w 1977 roku. W latach 1979-1983 startował w zawodach Pucharu Świata. Jego najlepszym rezultatem było 48 miejsce. 3-krotnie startował w Turnieju Czterech Skoczni. Uczestniczył nie tylko w Uniwersjadach, ale także wystąpił na Mistrzostwach Świata w 1982. Zajął 2 miejsce w Pucharze Króla i był mistrzem Hiszpanii. Kilkukrotnie punktował w Pucharze Europy. W Mistrzostwach Hiszpanii 1992, gdzie również startował jako Andorczyk, zajął czwarte miejsce po skokach na 64,5 oraz 62,5 m. Wyraźnie jednak przegrał z medalistami (Bernat Solà, Francisco Alegre i Jesús Lobo). Do Lobo stracił ponad 20 punktów. Słoneczna Hiszpania, alternatywą dla skoków w tym kraju mogłyby być skoki na piasku. W sumie czemu nie? Tylko pamiętajcie o odpowiednim kombinezonie ;)
Już jako reprezentant Andory wystartował 3 lutego 1991 w Pucharze Króla. Rok później zajął w tychże zawodach 15 miejsce. Zdobył tym samym jeden punkt dla Andory w klasyfikacji generalnej Pucharu Europy.

5.Kakhaber Tsakadze
nonsensopedia.pl
Gruziński skoczek aż trzykrotnie brał udział w Igrzyskach Olimpijskich. Startował także, w Mistrzostwach Świata w narciarstwie klasycznym i Mistrzostwach Świata w lotach. Najwyższe miejsce – 50 na skoczni normalnej – zajął w swoim pierwszym starcie. Dziesięciokrotnie uczestniczył w zawodach indywidualnych Pucharu Świata, zajmując miejsca poza pierwszą trzydziestką (najwyższe miejsce – 39 – zajął w Planicy w 1994; były to zarazem zawody mistrzostw świata w lotach). 31 razy zdobywał punkty w Pucharze Kontynentalnym i jeden raz w poprzedniku tego cyklu, czyli w Pucharze Europy.
Przez niemal całą karierę był jedynym reprezentantem swojego kraju w skokach narciarskich. W czasie kariery obywał się bez trenera, założył dla siebie samego klub „Koba Cakadze”. Samodzielnie finansował swoje wyjazdy na zawody. Mieszkał i trenował w Stanach Zjednoczonych, równocześnie pracując jako taksówkarz w Chicago. Na zawody przyjeżdżał czarnym sedanem.
Kachaber Cakadze był jednym z najbardziej masywnych skoczków narciarskich na świecie. Przy wzroście ok. 173 cm, jego waga oscylowała w granicach od 70 kg do niemal 75 kg podczas zimowych igrzysk olimpijskich w Salt Lake City. Z tego powodu przylgnął do niego przydomek „Latający Słoń” Wyobrażacie sobie być  jednocześnie skoczkiem narciarskim, swoim trenerem i menedżerem, dyrektorem reprezentacji Gruzji, prezesem Gruzińskiego Związku Narciarskiego, prezesem klubu narciarskiego Koba Cakadze, masażystą ekipy, a także fizjoterapeutą i tragarzem? W każdym razie, gdybym nosiła czapkę to bym ją zdjęła.

tomaszlatka.cba.pl
6.Baris Demirci
Jako pierwszy reprezentant Turcji zdobył punkty w międzynarodowych zawodach skoków narciarskich. Na początku kariery reprezentował Francję, jednak nie miał szans na regularne starty, więc zdecydował się występować pod flagą Turcji, skąd pochodził jego ojciec. Do Barışa Demirciego należał oficjalny rekord Turcji w długości skoku narciarskiego, 123 metry . Po nim na skoczniach zaczęli pojawiać się kolejni reprezentanci Turcji, którzy zanotowali większe osiągnięcia. W każdym razie przetarł szlak. İpcioğlu dzięki temu ma poprzedników.




7. László Fischer
flagi-sklep.pl
Węgierski skoczek narciarski, pierwszy i jak dotąd jedyny reprezentant Węgier, który zdobył punkty do klasyfikacji Pucharu Świata w skokach narciarskich. (A mówią Polak, Węgier dwa bratanki... tylko u nas to jakiś bardziej udany brat pod względem skoków.) Na normalnej skoczni w Lake Placid podczas konkursu Pucharu Świata zajął 12 miejsce, dzięki czemu przeszedł do historii jako pierwszy Węgier, który zdobył punkty Pucharu Świata.
W latach 1979–1988 regularnie występował w zawodach najwyższej rangi, jednak zwykle zajmował miejsca 80–100. W Oberstdorfie zajął 19 miejsce, jednak zgodnie z ówczesnymi zasadami punktacji nie zdobył punktów do klasyfikacji Pucharu Świata w skokach narciarskich. Tak dla pewności dodam, że na dzień dzisiejszy miałby więcej punktów niż... (możecie dokończyć, opcji jest wiele hah czekam na wasze propozycje.)

8. Brian McMillan
wikimedia.org
Wstąpił do Royal Air Force, służył w Dywizjonie 31 operującym w Indiach Brytyjskich w prowincji North-West Frontier Province, Uczestniczył w moście powietrznym utworzonym w celu ewakuacji Birmy Brytyjskiej. W 1943 dowodził Dywizjonem 582, a w 1945 został dowódcą Dywizjonu 227. Brał udział w bombardowaniach największych miast III Rzeszy. Po zakończeniu II wojny światowej wykonywał zawód pilota lotniczego. Za swoją służbę w czasie działań wojennych był wielokrotnie odznaczany. McMillan uprawiał też narciarstwo. Został narciarskim mistrzem Nowej Zelandii. Jego nazwiskiem nazwano zawody narciarskie o Puchar McMillana. Jestem pod wrażeniem i chyba nie ma słów, które opisałyby pod jak wielkim.
Zdobywał medale mistrzostw kraju w zjeździe.Wziął udział w otwartych mistrzostwach Nowej Zelandii w skokach narciarskich rozgrywanych na skoczni Mount Cook Ski Jump. Zajął w nich 4 miejsce, będąc najlepszym Nowozelandczykiem w stawce (przegrał z trzema Amerykanami) a skokiem na odległość 61,5 stopy (około 18,6 metra) ustanowił rezultat uznawany za rekord Nowej Zelandii w długości skoku narciarskiego mężczyzn.

9. Nico Polychronidis
fot: wikipedia.org
  W latach 2004–2011 reprezentant Niemiec w skokach narciarskich, od listopada 2012 reprezentant Grecji, z której pochodzi jego ojciec. Uczestnik mistrzostw świata z 2013, olimpijczyk z 2014.
Rekordzista Grecji w długości skoku narciarskiego mężczyzn (186 m). Pierwszy skoczek narciarski w historii tego kraju. Kilkakrotnie startował w kwalifikacjach do konkursów Pucharu Świata. Tylko raz udało mu się wejść do konkursu głównego. Było to w Sapporo (sezon 2013/14), zajął wtedy 40 lokatę. Ciekawe czy podczas lotu nucił zorbę...

10.  Skarphedinn Gudmundsson
fot: youtube.com
Jego rodzice zmarli w młodym wieku, kiedy Skarphéðinn był jeszcze małym dzieckiem Miał jeszcze troje rodzeństwa, którymi byli: Ari, Birgir i Brynhildur.
W latach 1948–1964 startował w wielu lokalnych zawodach. Był wielokrotnym mistrzem Islandii w skokach narciarskich; tytuły zdobywał w latach: 1953, 1958, 1960, 1962 i 1963.
W 1960 wziął udział w zimowych igrzyskach olimpijskich. Był jedynym reprezentantem kraju w skokach na tych igrzyskach i zarazem ostatnim islandzkim skoczkiem, który wystąpił na zimowych igrzyskach olimpijskich. W jednym z treningów uzyskał odległość 80 metrów, która do dziś jest rekordem Islandii w długości skoku narciarskiego mężczyzn. W konkursie głównym oddał jednak dwa skoki na odległość 64 metrów, które uplasowały go na 43 miejscu; wyprzedził tylko Aloisa Mosera i Kjella Sjöberga. Pracował w wielu islandzkich spółdzielniach, w latach 60. i na początku lat 70. był przewodniczącym jednej z nich. Od 1974 do maja 1993 pracował w Banku Narodowym Islandii. Był także przewodniczącym Islandzkiego Związku Narciarskiego. Zmarł 20 stycznia 2003 po długiej chorobie.
 Skocznia narciarska obok gejzerów to by było coś. Ale, jeśli nic się nie zmieniło, Islandia może niedługo doczekać się kolejnego z reprezentantów.

 Kolejność osób przypadkowa

 BONUS

fot: viper-sport

Alaksiej Szybko
Białoruski skoczek narciarski, o którym nie znalazłam zbyt wielu informacji. Najlepszy wynik w Pucharze Świata osiągnął w sezonie 1997/1998, gdy zajął 93 miejsce w klasyfikacji generalnej. Karierę zakończył w 2000 roku. Brał udział w Mistrzostwach Świata w lotach w Oberstdorfie (39 miejsce) i Igrzyskach Olimpijskich w Nagano (duża skocznia 55 miejsce, 40 miejsce skocznia normalna) I słuch o nim zaginął...

Andreas Bjelke Nygaard
Jest jedynym zawodnikiem, który kiedykolwiek reprezentował Danie. Wychował się w duńskim Aalborgu. Rok później z całą rodziną wyjechał do Norwegii. Zaczął jeździć na nartach w wieku 3 lat, jako pięciolatek oddał swój pierwszy skok, a w wieku 9 lat wziął udział w pierwszym konkursie, reprezentując klub Espa IL. Gdy Andreas zawiadomił o swoim istnieniu Duński Związek Narciarski, wywołał tam wielką konsternację. Nikt nie przypuszczał, że istnieje jakikolwiek skoczek - Duńczyk, który w dodatku miał ambicje olimpijskie. Związek nie miał nawet ustalonych żadnych kryteriów kwalifikacyjnych. Andreas zdawał sobie sprawę, że na marzenia o olimpiadzie było zbyt wcześnie, ale na pewno potrzebował wsparcia od Duńskiego Związku Narciarskiego. To pozwoliłoby mu na udział w większej liczbie międzynarodowych konkursów. Niestety jego starty ograniczyły się do Pucharu Kontynentalnego. W Vikersund w Norwegii, już jako reprezentant swojego nowego klubu - duńskiego Odense Skiklub zajął odległe miejsce. Po ukończeniu szkoły, całkowicie poświęcił się treningom. Jego celem były dobre wyniki w zawodach o Puchar Norwegii. Jeśli dostałby się do najlepszej grupy norweskich zawodników, Duński Związek Narciarski wspomagałby go finansowo. Niestety nie udało się i w 2003 roku skoczek zakończył karierę. Zastanawia mnie tylko jedna rzecz, dlaczego osoby, które nie osiągają zadowalających wyników, nie są wspierane finansowo, co powoduje mniejszy rozwój. Czy ludzie w Duńskim Związku Narciarskim, zastanawiali się co by było gdyby wsparli Andreasa ? Może Dania byłaby teraz na równi z Kazachstanem lub Estonią?

Ingemar Mayr
Skoczek z podwójnym paszportem: austriackim i holenderskim. Początkowo reprezentował Austrię, dla której wywalczył srebrny medal drużynowo na Mistrzostwach Świata juniorów. Był także mistrzem Austrii juniorów i seniorów. Zadebiutował podczas trzeciego konkursu Turnieju Czterech Skoczni, w którym uplasował się na 21 miejscu. Jego najlepszym osiągnięciem był 15 miejsce na skoczni w Engelbergu. Trzykrotnie wygrywał zawody Pucharu Kontynentalnego. Ze względu na niezbyt wielką możliwość przebicia się do austriackiej kadry, w 2000 roku przyjął holenderskie obywatelstwo. Chciał wywalczyć kwalifikację na Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Salt Lake City. Już jako reprezentant Holandii zajął 2 miejsce w jednym z konkursów Pucharu Kontynentalnego. Namówił do dołączenie do reprezentacji Christopha Kreuzera, który także miał podwójne obywatelstwo. 9 grudnia w Villach, Holandia wzięła udział w drużynowym konkursie. Holendrzy zajęli ostatnie 10 miejsce, przegrywając z 9-tymi Rosjanami o prawie 200 pkt. Najlepszy jego występ pod flagą Holandii to 22 miejsce. Po sezonie 2002/2003 z powodu braku satysfakcjonujących wyników zakończył karierę. Można? Można, wystarczy tylko chcieć.


Urban Zamernik – Chorwacja
 Zamernik jest jedynym reprezentantem Chorwacji w skokach narciarskich. Trenuje go jego ojciec - Anton. Pięciokrotnie wziął udział w mistrzostwach świata juniorów. Najlepszym wynikiem było 59 miejsce.
Urban urodził się w Słowenii. W 2008 roku przyjął obywatelstwo chorwackie. Tamtejszy związek narciarski specjalnie dla niego powołał reprezentację Chorwacji w skokach. W marcu 2009 roku Zamernik otrzymał roczne stypendium olimpijskie w wysokości 1500 dolarów amerykańskich miesięcznie. Jego najlepszym wynikiem jest 24 miejsce w jednym z konkursów cyklu FIS CUP. Czyli na liście krajów możemy odhaczyć również Chorwację.

Mikael Martinsson
 Szwedzki skoczek narciarski, który występował w latach 1987–1995. Najlepsze wyniki w Pucharze Świata osiągnął w sezonach 1990/1991 i 1991/1992, w których w klasyfikacji generalnej skoków narciarskich zajął miejsca 5 i 6, a w klasyfikacji lotów narciarskich miejsca 7 i 5. W latach 1991–1992 sześciokrotnie stawał na podium w konkursach Pucharu Świata, w tym raz zwyciężył.
Brał również udział w konkursach skoków narciarskich na zimowych igrzyskach olimpijskich, na mistrzostwach świata w narciarstwie klasycznym oraz na mistrzostwach świata w lotach narciarskich. I cóż, że ze Szwecji ...

Vladimir Zografski
 Myślę, że Vladiego, za bardzo przedstawiać nie muszę. Od lat prezentuję się na zawodach rangi międzynarodowej z coraz większymi sukcesami. Jedyny bułgarski skoczek w stawce, podkreślali to wielokrotnie komentatorzy.

Dušan Oršula
 Słowacki skoczek narciarski, reprezentant kraju na arenie międzynarodowej w latach 1993–2003, uczestnik mistrzostw świata w lotach narciarskich mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym, siedmiokrotny medalista mistrzostw Słowacji.
W swojej karierze najczęściej startował w zawodach Pucharu Kontynentalnego, w których zdobywał punkty do klasyfikacji. Najwyższe miejsce w zawodach tej rangi osiągnął 20 lutego 1999 w Westby, gdzie zajął siódmą pozycję.W Zakopanem po raz pierwszy w karierze wystartował w serii kwalifikacyjnej do zawodów Pucharu Świata, jednak nie uzyskał awansu. Jego debiut w konkursie głównym Pucharu Świata miał miejsce w Willingen, gdzie w drużynowych zawodach zajął jedenaste miejsce. W rywalizacji indywidualnej po raz pierwszy w konkursie głównym zaprezentował  w Harrachovie, gdzie był 37. Był to najlepszy jego wynik w zawodach Pucharu Świata. Czasami zdarzało mi się pomylić Słowację ze Słowenią... tutaj chyba nie byłoby to możliwe.

Eddie Edwards 
Myślę, że każdy z nas słyszał o Eddim, gdybym miał zacząć pisać o Orle, to by mi miejsca nie starczyło. Jeśli ktoś nie ma bladego pojęcia, kto to? jak? dlaczego? i skąd? to odsyłam do filmu : "Eddie zwany orłem"
fot: Olympic-speakers.com

Abdel Fasheri 
Jest jedynym reprezentantem Albanii w historii skoków narciarskich. Skakał w latach 60-tych. Jest także rekordzistą swojego kraju. Trudno jednak powiedzieć ile skoczył, bowiem nie ma wzmianek o sędziach albańskich. Najwyraźniej nikt mu nie zmierzył odległości. Mimo wszytko przeszedł do historii.

Dmitrij Czwikow
 Historyczny rodzynek z Kirgistanu. Swoje chwile sławy przeżył podczas konkursu Turnieju Czterech Skoczni w Garmisch-Partenkirchen, kiedy to zajął drugie miejsce. Niestety, były to kwalifikacje. W konkursie był pod koniec stawki. Zwiedzał zawody Pucharu Świata. Był terapeutą Roberta Matei. Parę razy przegrał z Polakiem poprawiając mu humor.

Johan Munters
 Urodził się ku w stolicy dalekiej Indonezji, Jakarcie. W 2000 roku zajął 18 miejsce w konkursie Pucharu Świata w Kuopio, co stanowi jego największe osiągnięcie. W 2001 roku w Falun uplasował się na 25 pozycji, zajął też 49 lokatę  na Mistrzostwach Świata w Lahti. Karierę zakończył w listopadzie 2001 roku. Reprezentował Szwecję podczas swojej przygody ze skokami.
  
Andrew Turner i Richard Brown 
Andrew Turner i Richard Brown stali się pierwszymi skaczącymi na nartach Irlandczykami. Wszystko to spowodowane było pomysłem dużą determinacją i konsekwencją w działaniu marzenia udało się szybko urzeczywistnić. Początkowo Richard i Andrew planowali udać się za ocean, by uczyć się narciarskiego abecadła w Stanach Zjednoczonych, ostatecznie jednak na miejsce pierwszych treningów wybrali szwedzki Goeteborg. Skakali tam na skoczniach K-15 i K-35.
Trudno powiedzieć czy dziś jeszcze Andrew i Richard uprawiają skoki, ale sam fakt, że skokowego bakcyla połknęli ludzie z tak egzotycznego jak na tą dyscyplinę kraju jest już sam w sobie godny uwagi. Miejmy nadzieję, że jeszcze nie raz o nich usłyszymy

 Denes Pungor
Urodził się niedaleko Kőszeg, w Szombathely  (Węgry). Zaczął trenować pod wpływem rodzeństwa: "Moi starsi bracia jeździli na nartach, mnie też się to spodobało... Najstarszy też skakał, ale jakiś czas temu całkowicie zrezygnował z treningów, zajął się czymś innym."- mówi o swoich początkach Dénes. - "Poza tym w mojej rodzinie nie ma tradycji narciarskich. Za to dziadek grał w piłkę ręczną...".
Poza skokami Dénes interesuje się również koszykówką, piłką wodną i ręczną.W sezonie 2004/05 rzadko występował na arenie międzynarodowej z powodu kontuzji odniesionej podczas jazdy na snowboardzie. Do jego najlepszy rezultatów należy 50 lokata na zimowym CoC w Ramsau w (45 miejsce w letnim CoC w Velenje) oraz punkty FIS Cup w Bischofshofen.







źródła:
http://www.skisprungschanzen.com
http://skokinarciarskiefans.blogspot.com
JumperTV 
skijumping.pl
wikipedia.org
skokinarciarskie.pl 
sport.wp.pl
zczuba.sport.pl

20:16

Najdziwniejsze momenty w skokach narciarskich

Najdziwniejsze momenty w skokach narciarskich

Skoki narciarskie to z pewnością dyscyplina nieprzewidywalna. Wydawałoby się, że zawodnicy startują jeden po drugim, choć w rzeczywistości często obserwujemy dość nietypowe sytuacje.
Jedne wywołują uśmiech na naszych twarzach, a drugie przyprawiają o palpitacje serca. Dziś postaram się przypomnieć Wam momenty, przez które wielu nawet nadętych kibiców
uśmiechnęło się szerzej niż zazwyczaj. W końcu wkraczamy w miesiąc maj, pogoda rozpieszcza, więc warto byłoby uśmiechnąć się na wspomnienie tych komicznych chwil.

Wolfgang Loitzl, który upada na rozbiegu albo symuluje upadek, ponieważ zauważył leżący tam banknot. Internet podaje różne wersje, choć oficjalnie to pierwsza uchodzi za prawdziwą.
Austriak nie zwyciężył, ale konkurs należał do niego, bo w końcu zrobił niesamowite show. Cóż, myślałam, że tylko ja byłabym w stanie stracić równowagę w takim miejscu.



Kiedy na myśl przychodzi Domen Precel Prevc, od razu wyobrażam sobie młodego człowieka z pomidorem. Tak, to akurat całkowicie normalne, ponieważ Słoweniec i pomidor jest niczym Johansson i wąs, Wellinger i hotki, a także Hofer i krótkofalówka.



Niewielu pamięta skoczka, który przeżył tę sytuację, ale każdy zna winowajcę tego zdarzenia. Belka w Wiśle, nieobliczalna istota, która ewidentnie nie miała nastroju na żadne skoki.  Po co się męczyć, skoro można zwyczajnie uciec ? No właśnie, dlatego jak uczeń na wagary, ów belka postanowiła wyrwać się i posmakować czegoś bardziej interesującego.



Teraz cofnijmy się pamięcią do jednego z konkursów w Sapporo, a dokładniej do chwili startu Markusa Eisenbichlera. Nie chodzi o ciekawą mimikę twarzy Niemca, która od lat stanowi niemałą zagadkę. Joga, naciąganie kombinezonu czy może siła nadprzyrodzona? Co stoi za jego dziwnym nawykiem ? Możliwe, że dowiemy się w następnym sezonie, także oczekujmy. Tym razem jednak przypomnę Wam nerwowe i soczyste "nein" w pakiecie z  równie teatralnym podskokiem. Doskonale rozumiem to, co zrobił. Czasem inaczej się nie da.



Złotousty Polak, człowiek imprezy, a również osoba, której córka "zżarła kostkę z kibla" - to Piotr Żyła, któż inny. No dobrze, pamiętacie moment, gdy tańczył z Andreasem Stjernennem ? Jeżeli nie, od tego jestem, aby Wam przypomnieć. Tak totalnie na marginesie, uwielbiam atmosferę, która towarzyszy zawodnikom poza skocznią.



Jestem ciekawa, jak wyglądacie po otrzymaniu oceny niedostatecznej w szkole. Ja zachowuję się po takim zdarzeniu identycznie jak Gregor Schlierenzauer podczas konkursu w Vikersund w 2009
roku. Uwielbiany, a raczej namiętnie hotkowany Austriak dał upust swoim emocjom i pokazał sędziom niezwykle wymowny gest - środkowy palec. Odległość, którą osiągnął, była imponująca, aczkolwiek nie można powiedzieć tego o otrzymanych notach.



Harri Olli to przypadek, którego nie potrafię zdefiniować. Fin po skoku na 77m w Kuusamo nie dość, że wykonał naprawdę dziwaczny podskok, pokazał środkowy palec do kamery. Naturalnie
został zdyskwalifikowany, ale w jakimś stopniu zapisał się w historii skoków już na dobre.



Mam nadzieję, iż po przypomnieniu sobie nazwiska tego zawodnika, zrobi Wam się od razu cieplej. Nie mówię tutaj o przystojnym młodzieńcu z Włoch, przykro mi panie Babiarzu, to nie post dla pana. Manuel Fettner, równie urodny delikwent, który podczas Mistrzostw Świata w Val di Fiemme zaskoczył wszystkich tym, jak elegancko dobrnął do linii sędziowskiej (czego nie można powiedzieć o Kazachach). Austriakowi odczepiła się narta, a był to akurat konkurs drużynowy, więc mógł tym automatycznie przekreślić szansę swojej reprezentacji na zwycięstwo. Dzięki temu, że wyciągnął odległość, uratował złoty medal dla Austriaków. Cóż, uroda i umiejętności idą w parze u Manuela. Miejmy nadzieję, iż będziemy mogli oglądać jego świetne występy w następnym sezonie.



Miałam nie wspominać o tych sytuacjach, ale sumienie nie odpuściłoby mi tego pominięcia. Otóż mowa o Macieju Kocie i jego ferajnie. Wiecie lub nie, młody Kot bywa poważny i niemałym zaskoczeniem był dla mnie widok tego tańca. Czy warto dodać coś więcej o towarzyszącej mu zgrai? Chyba nie, chociaż z pewnością Wellinger przyciągnie Waszą uwagę i podniesie tętno.



Wyżej wymienione sytuacje tylko potwierdzają, jak dziwną dyscypliną są skoki narciarskie. Jednakże za to właśnie je kochamy i oglądamy, bo bywają naprawdę nieprzewidywalne.


Copyright © 2016 Gate No. 18 , Blogger